Archiwum Polityki

Oda do pleców

O kobiecych plecach książkę mogłabym napisać – powiedziała w końcu i chyba nie była to wyłącznie retoryczna deklaracja. – Kobiece plecy – dowodziła z pasją – to jest pole artystycznie zaniedbane. Poeci i powieściopisarze plecy opiewali rzadko, albo w ogóle. W „Pieśni nad pieśniami” o plecach oblubienicy ani słowa. W niezliczonych romansach i wierszach miłosnych – podobnie. Z malarstwem dużo lepiej. Może faktycznie trzeba być malarzem, żeby czuć i rozumieć, jaka pomiędzy karkiem a pośladkami niebywała jest płaszczyzna.

Polityka 10.2006 (2545) z dnia 11.03.2006; Pilch; s. 94