Archiwum Polityki

Rogami do przodu

Pierwszą w Polsce krowę zagrożoną BSE wykryto w minionym tygodniu w ubojni w Mochnaczce Wyżnej koło Krynicy. Nie musi to oznaczać, że każdy kęs wołowiny powinien nam teraz stanąć w gardle. Wręcz odwrotnie – nasze poczucie bezpieczeństwa mogłoby nawet wzrosnąć. Pod warunkiem, że dotychczasową wiarę, iż polskie mięso jest w pełni bezpieczne – której upartymi głosicielami był rząd i partie chłopskie – zastąpimy zwiększonymi środkami ostrożności. Taki system, teoretycznie, istnieje. Praktyka pokazała jednak, że jest bardzo nieszczelny.

Poczucie bezpieczeństwa konsumentów jest towarem, na którym można dobrze zarobić. Zbił na tym fortunę na przykład Kazimierz Grabek, któremu kolejne rządy w trosce o zdrowie społeczeństwa zapewniały monopol na produkcję żelatyny. Z tą samą troską zamknięto polskie granice przed importowaną wołowiną, co bardziej chroniło interesy rodzimych hodowców niż konsumentów. Zagraniczne sieci supermarketów dekorowały stoiska mięsne wywieszkami informującymi, że sprzedają tylko polską wołowinę.

Polityka 19.2002 (2349) z dnia 11.05.2002; Kraj; s. 20