Archiwum Polityki

Mamy przechrapane

Chrapanie jest przyczyną nieudanego współżycia seksualnego co czwartej pary w Wielkiej Brytanii, istnieje też ścisła korelacja tego zjawiska z liczbą rozwodów. Co dziesiąta kobieta myśli poważnie o opuszczeniu na dobre chrapiącego męża. Kłopoty małżeńskie to nie koniec utrapień – wcześniej czy później pojawiają się także poważne problemy ze zdrowiem.

Co czwarty z nas chrapie każdej nocy, a ponad połowie zdarza się to od czasu do czasu. Zdecydowanie częściej chrapią mężczyźni, prawdopodobnie dlatego, że prowadzą mniej higieniczny tryb życia. Kobiety rzadko chrapią przed menopauzą, ale stawia to je tylko w pozornie lepszej sytuacji, gdyż to przede wszystkim one, budzone często w nocy, cierpią z powodu tej przypadłości partnera, tracąc średnio 1–1,5 godziny snu.

Do Księgi Rekordów Guinnessa wpisano Mela Switzera, mieszkańca Southampton w Anglii, jako najgłośniej chrapiącego człowieka na świecie: natężenie hałasu, jaki wydawał, osiągnęło 92 decybele, podczas gdy młot pneumatyczny pracuje z głośnością 75 decybeli.

Kłopoty z oddychaniem

Chrapanie związane jest zawsze ze snem, a jego częstość wzrasta z wiekiem. Zjawisko to powstaje w wyniku wibracji miękkich części gardła, których przyczyną jest częściowa niedrożność górnych dróg oddechowych. Czasem dochodzi do chwilowego, całkowitego zamknięcia górnych dróg oddechowych, co jest istotą tzw. obturacyjnego bezdechu sennego mogącego mieć poważne skutki zdrowotne. W Polsce ponad 100 tys. chrapiących cierpi z powodu bezdechu sennego.

W niewielkiej części przypadków daje się ustalić przeszkody na drodze wdychanego powietrza. Mogą to być przerośnięte migdałki (jedna z głównych przyczyn chrapania u dzieci), skrzywienie przegrody nosa, anomalie budowy kości czaszki, obrzęki śluzówki nosa (dlatego często chrapią osoby przeziębione czy też mające katar sienny). Na ogół jednak przyczyny chrapania nie są tak jednoznaczne, lecz niemal zawsze towarzyszy im obniżenie napięcia mięśni gardła, a także podstawy języka, co powoduje, że język opada ku tyłowi zwężając drogi oddechowe.

Polityka 19.2002 (2349) z dnia 11.05.2002; Społeczeństwo; s. 72
Reklama