Archiwum Polityki

Dół dał głos

Sojusz Lewicy Demokratycznej sprawnie wymienił swojego sekretarza generalnego, ale nie jest w stanie zmienić poglądów części działaczy, którzy coraz wyraźniej krytykują dworski styl rządzenia ugrupowaniem. Żale i konflikty wewnątrz Sojuszu osiągają stan fermentu. Czy Leszek Miller nad nim zapanuje?

Ferment w Sojuszu ma trzy podstawowe źródła. Pierwsze wynika z głębokiego niezadowolenia z lewicowych rządów. Działacze pytają, po co było powoływać przed wyborami 40 zespołów programowych, produkować setki stron opracowań i zasięgać rad ekspertów, skoro dzisiaj jest to w większości makulatura. Przedstawiciele SLD w terenie złożyli masę bardzo konkretnych obietnic, których spełnienie jest teraz absolutnie niemożliwe, a alibi polegające na wytykaniu nieudolności gabinetowi Jerzego Buzka już się wyczerpało.

Polityka 11.2002 (2341) z dnia 16.03.2002; Kraj; s. 32