Archiwum Polityki

Ziemia obiecana

Prezydent Mugabe musi wygrać wybory. Przecież jest ojcem narodu. Na wszelki jednak wypadek zdusił opozycję i zakneblował niepokorne media. Wyprosił z kraju większość zagranicznych obserwatorów. No i obiecał weteranom, że im rozda ziemię. Nie mógł wymyślić lepszej obietnicy wyborczej.

Z Barbarą i jej ośmioletnim synem Najalem jechaliśmy w odwiedziny do właścicieli farmy tytoniowej, położonej około pół godziny drogi samochodem od ich domu. Jechaliśmy wyboistą drogą prowadzącą przez prywatny rezerwat dzikich zwierząt. Minęliśmy dużą grupę antylop kudu, zwolniliśmy przy stadku dużych elandów, a potem zatrzymaliśmy się na chwilę, żeby przepuścić przechodzące przez drogę ciemnobrunatne antylopy szablorogie. Wjechaliśmy na teren farmy i odtąd jechaliśmy przez puste pola.

Polityka 10.2002 (2340) z dnia 09.03.2002; Świat; s. 38