Archiwum Polityki

Motylek na słoniu

[dobre]

Wcale nie jest pewne, czy rezygnacja ze starego (ale jarego i wciąż celnego) przekładu Juliana Tuwima była konieczna. Nieznany Aleksander Argentynowicz mocno się natrudził, uwspółcześniając, „odruszczając” i wulgaryzując „Rewizora”, by uczynić go bliższym widzom Ateneum; jednak nie aluzje do przekrętów i nie język gazetowo-tramwajowy są główną atrakcją spektaklu. Jest nią – jak nieodmiennie od dziesięcioleci – sama struktura arcykomedii, celnie odczytana, zinstrumentowana i zagrana.

Polityka 10.2002 (2340) z dnia 09.03.2002; Kultura; s. 46