Archiwum Polityki

19.30 czasu TVP

Główne wydanie „Wiadomości” to okręt flagowy telewizji publicznej. Choć ciągle prowadzi w wyścigu o widzów, wpłynął teraz na bardzo burzliwe wody.

Woronicza (główne gmachy TVP) to plotkarski korytarz i urzędnicy, którzy wychodzą z wybiciem siedemnastej – mówią na placu Powstańców, gdzie powstają „Wiadomości”. – Tam jest biurokracja, tu toczy się życie. Tego życia jest w programie informacyjnym zaledwie na 11–13 newsów, ale cały smak polega na ich wyborze, pokazaniu, skomentowaniu. Wielka katastrofa, taka jaka zdarzyła się w Katowicach, dla każdego dziennika telewizyjnego stanowi wyzwanie. Liczy się szybkość dotarcia na miejsce wypadku, ale też sposób oraz forma podania dramatycznych wiadomości i obrazów. W trzy dni po katastrofie, kiedy jeszcze trwała żałoba narodowa, na porannym kolegium trwają przymiarki do 19.30:

„Dajmy tylko obrazki najmniej drastyczne, tylko te, gdzie jest najmniej krwi” – decyduje Robert Kozak, szef „Wiadomości”, w sprawie zdjęć z filmu nakręconego przez posiadacza komórki we wnętrzu zawalonej hali targowej. „Będziemy mieli kontakt z Jackiem (Gasińskim, przyp. red.), który nada z gruzowiska. Wczoraj w żywcu (na żywo) pokazał, że gołębie tam siedzą” – mówi Grzegorz (nie mylić z Robertem) Kozak, wydawca audycji. „Może sprawdźmy, czy w związku z ptasią grypą nie istnieje w Polsce zakaz imprez z udziałem ptaków?” – proponuje jeden z dziennikarzy. „Spoko, teraz nie ma przelotów” – odpowiada inny. „Może zróbmy dziś etiudę o gołębiach. »Fakty« miały o gołębiach”. „No to sorry. Pokażmy zamknięte markety, odśnieżanie dachów. Zrobiliśmy obrazki supersopli, tylko czekać, jak spadną” – zapowiada reporter Jacek Cholewiński.

Polityka 6.2006 (2541) z dnia 11.02.2006; Kultura; s. 63
Reklama