Archiwum Polityki

Złoto dla wytrwałych

Podobno w podziemiach zamku Tropsztyn spoczywa inkaski skarb. Sprawą zainteresował się nawet rząd Peru. Właściciel zamku wejście do lochów na wszelki wypadek zabetonował.

Inkaskim złotem ukrytym na Sądecczyźnie zajmowało się już wiele osób. Po wojnie na łamach „Dziennika Polskiego” o skarbie indiańskich Synów Słońca rozpisywał się literat Jalu Kurek. Wszystkie tropy wiodły wówczas do oddalonego o 60 km od twierdzy Tropsztyn zamku w Niedzicy, w którym dwieście lat temu miała wraz z synem Antonio ukrywać się przed wrogami peruwiańska księżniczka. Tę historię, jak z latynoskiej kostiumowej telenoweli, rozpowszechniał i nadal szeroko rozpowszechnia góral spiski Franciszek Szydlak, niedzicki przewodnik i gawędziarz, którego ojciec służył u węgierskich hrabiów, ostatnich właścicieli warowni.

Polityka 34.2002 (2364) z dnia 24.08.2002; Społeczeństwo; s. 74