Archiwum Polityki

Ulica krzyczy, kapitał szepcze

Argentyna ma przyszłość! – woła prezydent Eduardo Duhalde, piąty z kolei wyłoniony przez kongres w ciągu niespełna miesiąca. Czy to właśnie chcą usłyszeć rozebrani do pasa młodzi ludzie, którzy rzucają w policję kamieniami? Czy to jest zaklęcie, które ich uspokoi i pośle do domu? Bo jeśli nie, szykujmy się na szóstego prezydenta.

Przyszłość Argentyny nie wygląda dobrze. Cały kryzys zaczął się od pieniędzy i na nich się pewnie skończy, bo przecież kraj nie może zbankrutować – może co najwyżej zawiesić spłaty długów, co Argentyna właśnie zrobiła i za co została ukarana wstrzymaniem pomocy Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Za pewien czas wierzyciele zgodzą się na restrukturyzację długów, bo wolą dostać połowę niż nic. MFW obieca wznowienie pomocy, ale pod warunkiem przedłożenia i ścisłego przestrzegania zrównoważonego budżetu.

Polityka 2.2002 (2332) z dnia 12.01.2002; Wydarzenia; s. 17