Archiwum Polityki

Karykatura kreski

Rząd przestawił „Raport otwarcia”, dokument, który podsumowuje i ocenia działalność poprzedniego gabinetu. Można było się spodziewać, że ta fotografia stanu państwa (tak o „Raporcie” mówią jego autorzy) zidentyfikuje występujące dzisiaj zagrożenia w jakiejś hierarchii, oddzieli to, co wynikało z uwarunkowań od rządu Jerzego Buzka niezależnych czy z kłopotów o charakterze strukturalnym, od tego, co było oczywistym błędem lub wynikiem złego rządzenia. Takich oczekiwań „Raport otwarcia” niestety nie spełnia.

Rozliczanie poprzedników nie jest w Polsce nowością. Jest nawet pewną rutyną praktykowaną z uporem i w stylu nie najlepszym. Dość charakterystyczne jest to, że rządem, który nie zajmował się tego rodzaju „bilansowaniem”, był jedynie gabinet Tadeusza Mazowieckiego, a więc akurat ten, który tak naprawdę bilans otwarcia powinien był sporządzić. Świadczy to o politycznej klasie tworzących tamten rząd, a także o tym, że po prostu zajmowano się wówczas przede wszystkim przyszłością i niezbędnymi reformami, a mniej rozliczaniem przeszłości, z czego przez lata wielu czyniło Mazowieckiemu zarzuty.

Polityka 2.2002 (2332) z dnia 12.01.2002; s. 18