Archiwum Polityki

Słowa i pomniki

Niedługo przed tą rocznicą wypuszczono na rynek podkoszulki z napisem: „Nie płakałem po śmierci papieża”. Ciekawe, kto i dlaczego chciałby w tym chodzić po ulicy? Pomijam antyklerykałów i wielbicieli prowokacji. Zostają nonkonformiści. Co im mogło przeszkadzać? To, co nazwaliby pewnie odruchem stadnym: zbiorowe manifestowanie żałoby po papieżu.

Nie płakałem po śmierci papieża” – co to znaczy? Że nie dzieliłem i nie chciałem dzielić uczuć milionów ludzi, którzy rok temu, 2 kwietnia wieczorem, na wieść o zgonie Jana Pawła II poczuli się sierotami? I którzy pomyśleli, że skończyła się cała epoka – w ich życiu prywatnym, w życiu Polski, Kościoła, a nawet świata? Epoka, w której zdarzyły się rzeczy niesamowite – zmieniło się, całkiem dosłownie, oblicze świata i tej ziemi – Polski, a papież miał w tym nadzwyczajny udział.

Polityka 13.2006 (2548) z dnia 01.04.2006; Raport; s. 12