Archiwum Polityki

Strach na ludzi

Dusza na ramieniu jest nieśmiertelna. Nie zestarzał się monolog upojonego władzą: „Kiedy przechodzę przez departament – po prostu trzęsienie ziemi! Wszystko drży i dygocze jak liść. O, ja żartować nie lubię! Dałem im wszystkim szkołę! Nawet rada ministrów drży przede mną. Bo niby co? Taki jestem...”. To Gogol, scena z „Rewizora”. Chlestakow nareszcie czuje się kimś ważnym. To znaczy tym, którego się boją: cudzy strach jest spełnieniem, satysfakcją, lekiem na kompleksy: owszem, łaskawca może podać pomocną dłoń.

Polityka 15.2006 (2550) z dnia 15.04.2006; Groński; s. 116