Archiwum Polityki

Ciche piekło

Chorzy na depresję nazywają swój stan piekłem, z którego nie widzą wyjścia. Z tego piekła można się jednak wydostać z pomocą lekarza i najnowszych medykamentów.

Wedle raportu Światowej Organizacji Zdrowia co czwarta osoba już jest lub w którymś momencie swego życia będzie dotknięta chorobą psychiczną, najprawdopodobniej depresją. Obecnie depresja jest czwartym schorzeniem (po chorobach układu krążenia, nowotworach i urazach), na które najczęściej cierpi i od których umiera współczesny człowiek. Jak jednak przewiduje Zakład Zdrowia Publicznego przy Uniwersytecie Harvarda, który u schyłku ubiegłego wieku zakończył pięcioletnie badania nad tą chorobą, za 20 lat znajdzie się ona na drugim miejscu.

O depresji mówi się dzisiaj dużo, co bez wątpienia związane jest z jednej strony z ogromnym postępem w badaniach nad tą chorobą, z drugiej zaś ze zmianami w kulturze, w których wyniku w ostatnich kilkunastu latach depresja została zdemitologizowana. Traktowana jest obecnie jako zwyczajna choroba, którą podobnie jak np. cukrzycę można rozpoznać i leczyć. Szacuje się, że depresją dotkniętych jest 17 mln Amerykanów, czyli około 7 proc. populacji (na świecie, także w Polsce, prawdopodobnie choruje co dziesiąta osoba). Psychiatrzy twierdzą, że liczbę tę można jednak śmiało podwoić, gdyż średnio zaledwie jedna na dwie osoby cierpiące na depresję szuka pomocy lekarskiej. I nie musi to być nawet związane z wewnętrznymi oporami, by się do swojego stanu przyznać, a po prostu z brakiem czasu na wizytę u specjalisty.

Kobiety częściej niż mężczyźni skłonne są szukać pomocy, ale też odsetek kobiet popadających w depresję jest dwukrotnie większy. Związane jest to przede wszystkim z gwałtownymi zmianami hormonalnymi (menstruacją, ciążą, porodami, laktacją, menopauzą). Mężczyzn chroni przed depresją inne zaprogramowanie organizmu. Jak potwierdziły badania przeprowadzone ostatnio na Uniwersytecie McGill w Montrealu, mózg mężczyzny produkuje do wieku emerytalnego o 53 proc.

Polityka 8.2002 (2338) z dnia 23.02.2002; Społeczeństwo; s. 80
Reklama