Archiwum Polityki

Powiało grozą i nadzieją

Posługując się tylko chemią i komputerem naukowcy odtworzyli wirusa polio. To przełomowe wydarzenie napawa grozą, ale budzi też nadzieję, że dzięki niemu można będzie się uporać z wieloma chorobami.

Na polio, lub inaczej chorobę Heine-Medina, nie ma lekarstwa. Można jej jedynie z powodzeniem zapobiegać dzięki szczepionkom. Od rozpoczęcia akcji masowych szczepień w 1988 r. liczba zachorowań zmniejszyła się o 99,8 proc. Pod koniec lat 70., także dzięki szczepieniom, ze świata zniknął problem ospy. Czy możemy zatem zapomnieć o wirusach wywołujących te choroby? Ostatnie doniesienie zza oceanu świadczy, że wirusy można odtworzyć.

Naukowcy z Uniwersytetu Stanu Nowy Jork udowodnili, że znając kolejność „cegiełek” budujących materiał genetyczny można powołać do życia wirusa, który będzie się namnażał. Stworzony w laboratorium sztuczny wirus polio w niczym nie ustępował oryginałowi – zarażał ludzkie komórki i powodował paraliż u specjalnej rasy myszy.

Polio jest jednym z najmniejszych wirusów – jego genom liczy niecałe 8 tys. „cegiełek” (czyli nukleotydów), których kolejność poznano już 20 lat temu. Szczegółowe informacje o jego budowie można znaleźć w Internecie. Stamtąd też amerykańscy genetycy ściągnęli przepis na wirusa. W odróżnieniu od genomu np. człowieka genom polio nie jest zbudowany z DNA, ale z RNA – pokrewnej substancji, która w naszych komórkach pośredniczy w tworzeniu białek. Ponieważ RNA jest substancją nietrwałą i trudną w obróbce, trzyosobowy zespół pod kierunkiem Eckarda Wimmera postanowił stworzyć odpowiednik genomu wirusa zapisany w DNA. Badacze zamawiali w wyspecjalizowanych firmach krótkie odcinki genomu polio. Kosztuje to niewiele i można to zrobić nawet za pomocą poczty elektronicznej, wysyłając pod właściwy adres własny przepis materiału genetycznego. Potem przyszedł czas na mozolne składanie ze sobą tych puzzli. Przez rok zajmował się tym kolejny członek zespołu – Jeronimo Cello. W ten sposób udało się złożyć około jednej trzeciej genomu wirusa.

Polityka 31.2002 (2361) z dnia 03.08.2002; Nauka; s. 72
Reklama