Archiwum Polityki

To idzie starość

Polska nie jest przygotowana na nadchodzącą epokę stulatków. Nawet tych zamożnych, zapobiegliwie gromadzących dziś oszczędności, czekać może smutna starość, bo nie znajdą prawdopodobnie ani geriatrów, ani kwalifikowanych opiekunów. Nikt ich dzisiaj nie kształci.

Rozwiązanie wydaje się właściwie idealne: własny dom opieki, w którym mieszkańcy czują się jednocześnie gospodarzami, dającymi zatrudnienie młodszym opiekunom. Młodym ludziom może się to jawić jako bezpieczny azyl, którego dziś są pozbawieni ich rodzice. Gdy dzieci rozjadą się po świecie, oni będą dalej żyć obok swoich przyjaciół, wspierać się, spotykać tak często, jak to tylko możliwe, pielęgnować poczucie wspólnoty. Bo tak naprawdę boją się wdowieństwa i samotności.

Ale Elżbiecie Szwałkiewicz, która od kilkunastu lat krzewi idee opieki długoterminowej nad osobami niepełnosprawnymi, a od kilku lat jest krajowym konsultantem w dziedzinie nazwanej dumnie pielęgniarstwem przewlekle chorych i niepełnosprawnych, wcale nie podoba się ten pomysł.

Polityka 21.2006 (2555) z dnia 27.05.2006; Społeczeństwo; s. 88
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >