Archiwum Polityki

Na wczasach

PiS w kampanii wyborczej i premier Kazimierz Marcinkiewicz w programie tanie państwo zapowiadali likwidację rządowych ośrodków wypoczynkowych. I co? Na razie niewiele.

Te relikty po PRL kosztują podatników miliony złotych. Premierowi, ministrom, szefom urzędów centralnych i wojewodom podlegają 93 ośrodki. Są jeszcze domy pracy twórczej i ośrodki recepcyjne. Kancelaria Premiera wie, ile ich jest, ale nie ma rozeznania w osiąganych przez nie wpływach ani wydatkach na ich utrzymanie. Wynika to stąd, że funkcjonują one w różnych formach organizacyjno-prawnych: jako samodzielne gospodarstwa pomocnicze, zakłady budżetowe, a niektóre są wydzierżawione.

Polityka 21.2006 (2555) z dnia 27.05.2006; Społeczeństwo; s. 99
Reklama