Archiwum Polityki

Pełzająca poziomka

Niewiele brakowało, by w Stoczni Szczecińskiej wybuchł strajk okupacyjny. Niewiele brakowało, by wstrzymano uruchamianą nieśmiało produkcję statków. Stocznia stała się przystanią dwóch komitetów protestacyjnych – lokalnego i ogólnopolskiego.

Codziennie przed siódmą rano powtarza się ten sam rytuał – stoczniowcy z całego miasta ciągną do firmy na wiec pod rampą przy wadze przemysłowej, gdzie na postrach ustawiono dwie taczki. Zbiera się dwa, trzy, czasem więcej tysięcy ludzi. Pod rampą – jak mówią – uzyskują najświeższe informacje. Ale nie to jest najważniejsze – gdy są razem, ich bezsilność przeradza się w poczucie siły. Te wiece to rodzaj psycho- i socjodramy, gdzie mogą dać upust nagromadzonym napięciom.

Polityka 30.2002 (2360) z dnia 27.07.2002; Kraj; s. 18