Archiwum Polityki

Mroźny koniec lata

Kiedy nadchodzi kryzys, korporacje rewidują plany, wstrzymują emisje akcji, racjonalizują wydatki. Rodziny przeglądają budżety, bezpieczniej lokują oszczędności, skreślają luksusowe zakupy. Na całym świecie tak samo postępuje władza. Tylko polscy politycy harcują jakby nigdy nic. Może już wystarczy?

Na temat źródeł kryzysu istnieje wiele prawdopodobnych hipotez. Warto poważnie o nich dyskutować, ale nie należy liczyć, że będziemy umieli dokonać zupełnie trafnej oceny, nim ten kryzys się skończy. A kiedy on się skończy, też niestety nie wiemy. Podobnie jak nie wiemy, jaki będzie jego dalszy przebieg, kto na nim straci, a kto zyska i jak wielkie będą ewentualne straty.

W bikini na krze

Kryzys to nie jest koniec świata. Ale może być dla niektórych. Dla tych, którzy nie chcą przyjąć go do wiadomości. Tak czy inaczej każdy z nas będzie się musiał dostosować do nowej sytuacji. Zapewne trzeba będzie zmieniać zachowania i plany, w miarę jak sytuacja będzie ewoluowała. Prawdopodobnie nie raz i nie dwa razy. Tego typu logikę zaprezentował w Sejmie minister Jacek Rostowski, zapowiadając możliwość jakiejś nowelizacji budżetu w bliżej nieokreślonym czasie. Była to jedyna rozsądna odpowiedź na pytanie o realność rządowych założeń finansowych. Bo gdy świat staje się tak niepewny i nieobliczalny jak teraz, jedyną rozsądną postawą jest czujna elastyczność i szybkie reagowanie.

Jeżeli w związku ze światowym kryzysem coś mnie naprawdę w Polsce niepokoi, to ostentacyjna niechęć klasy politycznej do uznania, iż lato się skończyło i zaczynają się mrozy. Można się oczywiście nocami opalać w bikini nad skutym lodem Bałtykiem. Tylko po co, skoro wystarczy się ubrać, by mróz stał się mniej groźny. Z kryzysem jest podobnie. Da się przeżyć, ale pod warunkiem, że zaczniemy się zachowywać w sposób odpowiedni do nowej sytuacji. A w Polsce politycy wciąż podniecają się nie tym, co powinno dzisiaj podniecać.

Czy zauważyliście Państwo jakąkolwiek zmianę w zachowaniu prezydenta, premiera, liczących się polityków, z której można odczytać, iż zmieniła się pogoda, więc trzeba gacić chatę i wyciągnąć walonki?

Polityka 42.2008 (2676) z dnia 18.10.2008; Temat tygodnia; s. 12
Reklama