Archiwum Polityki

Coś wisi w powietrzu

Entuzjastów coraz mniej. Może z wyjątkiem Andrzeja Rosiewicza, zawodzącego dla chłopców-rydzykowców: „Z PiS-em Polska Europy tygrysem!”. Ten tygrys Europy, niestety, kłapie zębami także na użytek krajowy. A co kłapnie – zgroza! Antyterroryści, którym pomyliły się adresy, wpadają o świcie zamiast mleczarze, firmowa blondynka, żona Giertycha, oznajmia pogodnie: „lekarzy dokonujących aborcji karałabym jak morderców”, mąż blondynki wziął się za odnowę szkolnictwa: „ostatnio z pokoju nauczycielskiego całkowicie znikły rozmowy o religii, polityce i orientacji seksualnej. Zapanował jakiś dziwny strach, ludzie przestali sobie wierzyć” – czytamy w reportażu zamieszczonym w „Wyborczej”. Właściwie jedyna radosna wiadomość z ostatnich dni to news o chrzcie wicepremiera Dorna. Zapomniano tylko dodać, że chrzest się przyjął.

Opowiadano mi niedawno żarcik: podwórko. Wśród kur i kaczek podskakuje utytłane w błocie ptaszysko.

– Kto ty jesteś? – pada pytanie.

– Wróbel.

– Jaki tam wróbel. Przecież ty jesteś orzeł.

– Tak, ale ja jestem orłem po lustracji.

Przypomniał mi się ten żarcik, kiedy przeczytałem rozmowę Teresy Torańskiej w „Dużym Formacie” z byłym ministrem w Kancelarii Prezydenta Andrzejem Krawczykiem. Kulisy dymisji: ktoś znalazł na niego kwity, ktoś je dostarczył, ktoś powiadomił, kogo należało. Szef ministra tak się zdenerwował, że nie chciał słuchać wyjaśnień, kontaktował się z podwładnym przez osoby trzecie. Codziennie nieodwołany jeszcze Andrzej K. czekał na pozwolenie załatwiania bieżących spraw z bijącym sercem, jak uczeń w szkółce specjalnej troski. Tylko jedna, góra dwie osoby chciały z nim rozmawiać.

Polityka 14.2007 (2599) z dnia 07.04.2007; Groński; s. 120
Reklama