Archiwum Polityki

Mniejszy brat

Unia Pracy jest w koalicji z SLD, ale ma ambicje tworzenia własnej polityki. Walka z Radą Polityki Pieniężnej czy wystąpienie minister Izabeli Jarugi-Nowackiej w sprawie aborcji pokazują, że Unia bardzo się stara zachować wizerunek prawdziwej lewicy. Restrykcyjny rządowy plan ożywienia gospodarki przynosi teraz kolejne wyzwanie. Czy mniejszy brat się zbuntuje?

Unia Pracy po przegranych wyborach w 1997 r. znalazła się w głębokim kryzysie. Szukano winnych, znaleziono niedaleko – Ryszarda Bugaja, ówczesnego przewodniczącego tego ugrupowania. Zarzucono mu doktrynerstwo i niechęć do jednoczenia środowisk lewicowych.

W 1998 r. Bugaj ustąpił, na jego miejsce przyszedł Marek Pol, uważany za polityka znacznie bardziej elastycznego w kontaktach z SLD. – Bugaj pierwszy zauważył, że dla Unii nie ma innej drogi niż współpraca z Sojuszem – twierdzi dzisiaj Tomasz Nałęcz, wiceszef partii i wicemarszałek Sejmu – ale jego antykomunizm nie pozwolił mu nią pójść.

Polityka 6.2002 (2336) z dnia 09.02.2002; Kraj; s. 28
Reklama