Archiwum Polityki

Wodzu, nie w tę stronę

Coraz głośniej mówi się o tym, że projekt polityczny Pawła Piskorskiego pod nazwą Stronnictwo Demokratyczne zaczyna się sypać, gdyż część starych działaczy SD utraciła do niego zaufanie. Wydaje się to dziwne, bo przecież odkąd przewodniczący Piskorski objął rządy w SD, partia ta nie traci poparcia w sondażach. Od dłuższego czasu to poparcie jest bliskie zeru i nawet zawirowania wokół majątku Piskorskiego nie spowodowały, że zmniejszyło się ono zauważalnie, co jest jakimś sukcesem. Ale sukces ten starym działaczom nie wystarcza, bo – jak twierdzą – przed przyjściem Piskorskiego poparcie także im nie spadało, a w partii przynajmniej był spokój.

Działaczom w szczególności nie podoba się wodzowski styl działania Piskorskiego. Wodzostwo to ma polegać m.in. na tym, że Piskorski i jego ludzie z jednej strony dążą do szybkiej sprzedaży partyjnych kamienic, z drugiej zaś tworzą niepokojąco dużo nowych terenowych kół SD, w wyniku czego w ciągu kilku miesięcy do partii zapisało się aż 4 tys. ludzi. Powstała obawa, że tak duża liczba członków kompletnie zdezorganizuje działalność Stronnictwa, a co gorsza, że nie starczy dla nich miejsca w kamienicach, których liczba jest ograniczona. Podobno koła te codziennie organizują swoje spotkania, mimo że nikt się na nich nie pojawia, co tylko potwierdza obawy, że Piskorski zamierza budować siłę Stronnictwa w oparciu o nie wiadomo kogo i w ten sposób doprowadzić do rozmycia ideowego oblicza ugrupowania.

Budowanie partyjnych struktur w oparciu o członków, których nigdzie nie ma, może nie jest najgorszym rozwiązaniem, bo na przykładzie PO i PiS widać, że członkowie, którzy wszędzie są (np. w stenogramach z podsłuchów i programach telewizyjnych), mogą wyrządzić swojej partii wiele nieodwracalnych szkód.

Polityka 45.2009 (2730) z dnia 07.11.2009; Fusy plusy i minusy; s. 102
Reklama