Archiwum Polityki

Dziennik, czyli fascynacja zeszłorocznym śniegiem

Zeszłoroczne śniegi, deszcze sprzed lat, szarość pewnego grudniowego wtorku 1986, upał i naświetlone słońcem kartki dziennika pisane na plaży (Hel 1995). Cały ten dzień spędzony z kimś dawno zapomnianym. A właściwie nie – dzięki dziennikowi wcale nie zapomnianym. Ten ktoś bowiem, podobnie jak wszystkie inne postaci pierwszo, drugo- i trzecioplanowe naszego życia, stał się już bohaterem narracji, która raz na jakiś czas jest wyciągana z szafy, odkurzana i uroczyście odczytywana.

Polityka 48.2009 (2733) z dnia 28.11.2009; Kultura; s. 66
Reklama