Archiwum Polityki

Nie zgubiłem się w tralala

John Porter próbował sprawdzić na własnej skórze, czym jest równość, o której nasłuchał się od brytyjskich lewaków. Ten eksperyment trwa w Polsce już 34 lata.

Wieść o tym, że w mieście jest Anglik, rozeszła się błyskawicznie po Warszawie. Ponoć przyjechał tu dobrowolnie, chce zostać i ogólnie to mu się bardzo ten PRL podoba. Tego dziwoląga można było obejrzeć w którymś z warszawskich salonów artystycznych, gdzie w drugiej połowie lat 70. pojawiał się dość regularnie.

25-letni John Porter przywiózł ze sobą dużą akustyczną gitarę firmy Yamaha i wielką skórzaną torbę, jaką w filmach o Sherlocku Holmesie nosił zwykle doktor Watson.

Polityka 47.2009 (2732) z dnia 21.11.2009; s. 98