Archiwum Polityki

Rodzice i dzieci w jednej jeździli stacji

Aby rodzinny wyjazd zimowy był udany, niezbędne są dwa warunki. Dzieci muszą wyszaleć się na nartach bądź desce. Najlepiej, żeby mogły przy tym doskonalić swe umiejętności. Lecz szansę,
[rys.] JR/Polityka

W pamięci rodzica-narciarza do końca życia pozostanie chwila, kiedy to pierwszy raz zobaczył własne dziecko zjeżdżające charakterystycznym dziecięcym pługiem z prawdziwej wreszcie góry – najlepiej w rzędzie innych małych narciarzy, sunących w ślad za panią lub panem instruktorem. Autorowi tego tekstu przydarzyło się to w minionym sezonie w Tignes, wysokogórskiej (od 2000 do 3650 m n.p.m.) stacji w regionie Espace Killy francuskich Alp. 5-letni Kuba po niespełna dwóch tygodniach pilnego uczęszczania do tamtejszej szkółki Les Marmottones (wzmocniony popołudniowymi korepetycjami udzielanymi przez rodziców), samodzielnie zjechał czerwoną trasą blisko kilometrowej długości.

Polityka 46.2009 (2731) z dnia 14.11.2009; Poradnik; s. 74