Archiwum Polityki

Frakcje w akcji

Sytuacja jest poważna - powtarzali przez kilka dni liderzy ZChN stając murem w obronie Ryszarda Czarneckiego, szefa Komitetu Integracji Europejskiej. Sytuacja była aż tak poważna, że okazała się zupełnie niepoważną. Wyszło bowiem na jaw, że premier nie może zmienić członka własnego gabinetu bez solidnej awantury politycznej, że premiera można swobodnie szantażować, nawet jeżeli osoba ministra, z którym chciałby się rozstać, jest - najdelikatniej mówiąc - co najmniej kontrowersyjna.

Kryzys zaczął zagrażać gabinetowi Jerzego Buzka nie z powodu siły opozycji, niezadowolenia prezydenta czy innych czynników zewnętrznych, ale skutkiem działań części własnego obozu politycznego. Raz jeszcze okazało się, że nikt tak skutecznie nie paraliżuje działań rządów solidarnościowych czy postsolidarnościowych jak ich własne szeregi. Awantura wywołana przez ZChN skutecznie przesłoniła takie zdarzenia jak finisz prac legislacyjnych nad trójstopniowym podziałem terytorialnym kraju, przesądzenie o kształcie systemu edukacji czy sejmowe rozpoczęcie prac nad restrukturyzacją górnictwa.

Polityka 31.1998 (2152) z dnia 01.08.1998; Wydarzenia; s. 15