Archiwum Polityki

Urząd Europejski

Dyrektor nazwał pułkownika wielokrotnym kłamcą, pułkownik dyrektora szują. Wymiana zdań miała miejsce w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej, gdzie kwiecisty styl polemik między wysokimi urzędnikami stał się normą i obyczajem. Tym razem zaczęło się od rutynowej kontroli tajnej kancelarii, którą zarządziła dyrektor generalna Elwira Kucharska, zwana dalej - jak to jest przyjęte w urzędzie - panią minister.

Pułkownik Henryk Rzeźnik zgodnie ze swoim obowiązkiem przeglądał dokumenty. Nie doliczył się 27 sztuk. Tropy prowadziły do dyrektora sekretariatu samego przewodniczącego KIE Dariusza Sobków. Pan dyrektor nie po to usytuowany był przy samym panu ministrze (Rysiu, pouczał wielokrotnie Ryszarda Czarneckiego przez telefon, przy otwartych drzwiach) - żeby się miał spowiadać byle komu. Oganiał się więc od nachalnego pułkownika, aż ten rzucił pytania na papier. "Kiedy i w jakich okolicznościach utracił pan kontrolę nad dokumentami tajnymi?

Polityka 31.1998 (2152) z dnia 01.08.1998; Kraj; s. 32