Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Archiwum Polityki

Ministrowie bez teki,ministerstwa bez sensu

Dymisję ministra transportu Eugeniusza Morawskiego rozpatrywano przede wszystkim wedle klucza, jak dalece związki zawodowe zaczynają sterować rządem, a więc i państwem. Można powiedzieć: sytuacja była jasna i wyjaśniła się jeszcze bardziej. Dymisja ministra transportu przypomina jednak także o tym, że z początkiem przyszłego roku winna dokonać się rekonstrukcja rządu w związku z reformą centrum państwa.

1 stycznia wchodzi bowiem w życie ustawa o działach administracji rządowej pozwalająca premierowi na w miarę dowolne, właśnie w ramach określonych działów, kształtowanie składu Rady Ministrów. Działów tych wydzielono 28, ale ustawodawca z góry przesądził, że niektóre muszą być traktowane łącznie, na przykład budżet ma iść w parze z finansami publicznymi. Nic zatem nie stoi na przeszkodzie, by premier połączył np. transport z łącznością, by przydzielił nowe zadania związane przede wszystkim z rozwojem obszarów wiejskich Ministerstwu Rolnictwa, by kulturę przypisał do edukacji. Wszystko to w celu podniesienia sprawności władzy wykonawczej i ograniczenia administracji centralnej.

Premier ma ambicje, by jego rząd był uznawany za rząd reform, które w dodatku nie będą się kojarzyły wyłącznie z rozrostem biurokracji, a więc jest pole do popisu, są instrumenty prawne i jest plan działań przygotowany jeszcze w czasie, gdy pełnomocnikiem kolejnych rządów koalicji SLD-PSL do sprawy reformy centrum był Marek Pol. Za tak rozumianą rekonstrukcją przemawia jeszcze jeden argument - 1 stycznia wchodzi w życie reforma administracji publicznej, która kompetencje z centrali przekazuje w dół. Na razie wprawdzie w dość ograniczonym zakresie, ale nie ulega wątpliwości, że centrali roboty ubędzie, w niektórych resortach będzie jej po prostu dużo mniej. Nie ma więc żadnego powodu, by drugi etap reformy centrum odkładać.

Błąd pierwszy

Dziś, gdy ucichły już spory o kształt poszczególnych ministerstw, można uznać, że chociaż w pierwszym etapie nie wszystkie cele osiągnięto, to jednak dokonane wówczas zmiany były pierwszą poważną próbą odejścia od państwa całkowicie centralnie, nawet ręcznie sterowanego. Koalicja AWS-UW dochodząc do władzy reformę tę zatrzymała lub wręcz cofnęła.

Polityka 49.1998 (2170) z dnia 05.12.1998; kraj; s. 28
Reklama