Archiwum Polityki

Twardziel za biurkiem

Książeczki zdrowia menedżerów są zupełnie puste. Można z tego wysnuć wniosek, że to najzdrowsza praca na świecie. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie. Biznes-men odwiedza lekarza tylko wtedy, kiedy musi, czyli podczas obowiązkowych badań okresowych i kiedy naprawdę coś go przyciśnie. Ale wtedy już od drzwi krzyczy: - Zwolnienie wykluczone!

Nie wiedzą, co to urlop albo weekend za miastem. Z przyrodą obcują wyłącznie podczas służbowych pikników. Przy biurku spędzają kilkanaście godzin dziennie, przykuci do klawiatury komputera. Jadają nieszczególnie zdrowo i nieregularnie. Podczas służbowych lunchów w dobrych restauracjach nie myślą o jedzeniu, a raczej o interesach. Wypijają hektolitry mocnej kawy, palą, kiepsko śpią. Trudno się temu dziwić, bo nieregularny tryb życia, częste podróże na znaczne odległości i zmiany klimatu doprowadzają do szaleństwa ich biologiczny zegar.

Polityka 49.1998 (2170) z dnia 05.12.1998; Społeczeństwo; s. 94