Archiwum Polityki

Za duży wiatr w żagle

W stolicy Tasmanii - Hobart, uważanej przez żeglarzy za jeden z najpiękniejszych portów świata, nie było hucznych sylwestrowych zabaw, w niebo nie wzbiły się sztuczne ognie i nie pito szampana na plażach. Zamiast tego na zakończenie 54 edycji regat Sydney-Hobart, które są ważnym elementem świętowania Nowego Roku w Australii, na maszty wciągnięto czarne flagi.

Najsłynniejsze regaty świata, budzące emocje na całym świecie i wśród żeglarzy, i wśród osób, którym sport ten jest zupełnie obcy, zakończyły się tragicznie. Sześciu żeglarzy zatonęło, kompletnemu zniszczeniu uległo 115 wspaniale udekorowanych jachtów, które w dzień po świętach Bożego Narodzenia wypłynęły z Sydney, zaś aż 70 z poważnymi uszkodzeniami wycofało się w trakcie regat. Raptowny cyklon na Morzu Tasmańskim zamienił bowiem w ciągu kilkunastu minut sportową zabawę w absolutny horror.

Polityka 2.1999 (2175) z dnia 09.01.1999; Wydarzenia; s. 17
Reklama