Archiwum Polityki

Supermarket w Pirenejach

Jesteśmy krajem pogranicza, a to zawsze dość specyficzne miejsce. Proszę tego nie sprowadzać wyłącznie do upodobań kupieckich. Andora wielokrotnie przecież w historii była azylem dla żołnierzy, polityków, buntowników. Mój ojciec, hiszpański republikanin, schronił się w Andorze przed reżimem generała Franco. Ocalił w ten sposób życie. Po II wojnie światowej Hiszpania była teoretycznie izolowana przez europejskie demokracje z racji swego dyktatorskiego reżimu, ale przez Andorę właśnie docierało do Hiszpanii wszystko to, co było jej potrzebne. Demokracje przymykały na to oczy. Hiszpania korzystała z Andory, Andora z Hiszpanii - i to jest właśnie specyfika kraju pogranicza.

Kim właściwie jesteście? Z dumą mówicie o sobie: Andorczycy, a przecież waszym oficjalnym językiem jest kataloński?

Wywodzimy się z kręgu kultury, powiedziałbym: pirenejskiej, lecz z mnóstwem korzeni po stronie Katalonii. Niemniej nigdy nie uważaliśmy się za Katalończyków. Już choćby dlatego, że andorska tożsamość istniała na długo przedtem, nim w ogóle zaczęto mówić o Katalonii, Hiszpanii, Francji. Żyliśmy w górskim ustroniu zapomnianym przez wszystkich, o którym nikt nie myślał jako o terytorium do podbicia.

Polityka 2.1999 (2175) z dnia 09.01.1999; Świat; s. 34