Archiwum Polityki

Davos: kara za krawaty

2,5 tys. grubych ryb biznesu, czołowych polityków, szefów organizacji pozarządowych, dyplomatów i naukowców zdejmowało krawaty (w ogromnej większości byli to mężczyźni), by nie płacić kary 5 franków szwajcarskich za wstęp na seminaria Światowego Forum Gospodarczego w Davos. Swobodniejszy strój miał pomóc obradom nad niezmiennym problemem tego forum: jak poprawić stan świata. Oficjalny Waszyngton, obecnie w Europie niezbyt ciepło widziany, nie przysłał przedstawicieli; Amerykę reprezentowali głównie wielcy aktorzy, poświęcający się akcjom charytatywnym: Richard Gere i Sharon Stone, dalej Bill Gates, który połowę majątku oddał na pomoc najbiedniejszym, i odsunięci od władzy demokraci: Bill Clinton i Al Gore. Ale pierwsze skrzypce grała Europa – premier Blair, prezydent Chirac, kanclerz Schröder, którzy narzucili temat: pilna pomoc najbardziej zapóźnionemu w rozwoju kontynentowi, to jest Afryce, oraz zdecydowana walka z epidemią AIDS.

Chociaż nie padły jasne deklaracje na temat finansowania walki z biedą na świecie, to społeczność biznesowa pozytywnie oceniła perspektywy ekonomiczne w skali globalnej. Najbliższy rok ma przynieść – w tej skali – co najmniej 7-proc. wzrost gospodarczy w państwach rozwijających się gospodarek, do których i nas się zalicza. Problem Iraku, choć wybory odbywały się tam dokładnie w dniu zakończenia Forum, znalazł się na marginesie obrad. Natomiast co do perspektyw porozumienia na Bliskim Wschodzie, panował optymizm, ton narzucił Szimon Peres; „Optymista i pesymista – powiedział – umierają w ten sam sposób. I tylko żyją inaczej”. Mistrzami PR okazali się Rosjanie, zwykle mało tu reprezentowani; tym razem każdy uczestnik Forum został obdarowany futrzaną papachą, a na galowym przyjęciu na zakończenie grały rosyjskie gwiazdy.

Polityka 5.2005 (2489) z dnia 05.02.2005; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 16
Reklama