Archiwum Polityki

Mandatariusze

Ile mamy w państwie służb, inspekcji i straży, których funkcjonariusze mogą nam za różnego rodzaju wykroczenia wlepić mandat? Pełnej wiedzy nie ma ani Sejm, ani Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, ani też kancelarie premiera i prezydenta. Policzyliśmy więc sami i wyszło nam, że organów - jak to pięknie formułuje język przepisów - "uprawnionych do nakładania grzywien w drodze mandatów karnych" jest 23. Ale ilość nie przechodzi w jakość. Według opublikowanego właśnie raportu NIK zaniedbania urzędników w ściąganiu mandatów pozbawiły Skarb Państwa 66 mln zł.

Staraliśmy się ustalić, kto ma mandat, aby w imieniu państwa ukarać mandatem, za co, ile jakie wykroczenie kosztuje, co z tego ma funkcjonariusz oraz dokąd trafiają pieniądze. Najprostsze były odpowiedzi na dwa ostatnie pytania. Funkcjonariusz za nałożenie mandatu - oprócz satysfakcji, że spełnił swój pedagogiczny i prewencyjny obowiązek - nie powinien mieć nic. A zapłacone przez nas pieniądze trafiają ostatecznie do budżetu państwa.

W resorcie MSWiA

Policja - jest najlepiej znanym i największym mandatariuszem.

Polityka 21.1999 (2194) z dnia 22.05.1999; Kraj; s. 24
Reklama