Archiwum Polityki

Zdrewnienie

Kiedy w 1817 r. James Parkinson w "Traktacie o Trzęsących się Paralitykach" opisał chorobę nazwaną później jego nazwiskiem, nie znano na nią lekarstwa. Umierało się wtedy na Parkinsona z powodu związanych z unieruchomieniem odleżyn, infekcji układu moczowego i oddechowego. Lekarstwa, których coraz więcej i coraz lepszych, odsunęły od parkinsoników śmierć daleko w starość. Pozostało puste pole: choroba na lata.

Barbara K. ma stężoną twarz, opadnięte policzki, oczy bez wyrazu. Walczy z sennością. Chce wstać. Nabiera oddechu i wyrzuca ciało do przodu. Stoi. Prosi, żeby ją pchnąć w plecy. Wprawiona w ruch zaczyna iść. Ma powłóczący chód i drobi kroki. Wyłuskuje z pudełka lekarstwo i rozpuszcza je w kubku z ustnikiem, jakiego używają osoby mające trudności z doniesieniem płynu do ust.

Lekarstwo zaczyna działać, twarz nabiera wyrazu. Barbara K.

Polityka 21.1999 (2194) z dnia 22.05.1999; Społeczeństwo; s. 84
Reklama