Archiwum Polityki

Wszystko ułożone i skończone

Czy Andriej Tarkowski był geniuszem - nie wiem, on sam jak się zdaje nie miał nic przeciwko temu: "Rondi nazwał mnie geniuszem - notuje w "Dzienniku" - no niech będzie, lepszy geniusz od miernoty, jeśli już mówimy o epitetach". Jeśli nawet nie był geniuszem, był w nim niechybnie pierwiastek donioślejszy od genialnego talentu, był w jego posłannictwie artystycznym pewien wyraźny rys świętości. Inni twórcy, co byli zwykłymi śmiertelnikami, stali odeń niżej i on o tym wiedział i nawet mu do głowy nie przychodziło, by tę ewidentną różnicę zamazywać jakąś faryzejską wspaniałomyślnością, fałszywym wyrozumieniem czy rzekomą cechową solidarnością koleżeńską.

Polityka 21.1999 (2194) z dnia 22.05.1999; Pilch; s. 99
Reklama