Archiwum Polityki

Min niet?

To był akt ostateczny i desperacki. Prezydent Świnoujścia Stanisław Możejko (AWS), w jedynym swoim garniturze, jedzie w kierunku basenu portowego Mulnik. Tam próbuje rozkręcić na kawałki kontrowersyjny obiekt znany jako Mina 16. Używa młotka, śrubokrętu, przecinaka i siekiery. Udaje się. Oczyszczona, błyszcząca Mina 16 zdobi obecnie meblościankę w prezydenckim gabinecie.

Rozbrojenie Miny 16 było gestem prezydenckiego protestu przeciwko marnowaniu pieniędzy podatnika. Od prawie trzech lat wynajęta firma: Polskie Ratownictwo Okrętowe za ciężkie pieniądze rozminowuje basen Mulnik i wyciąga na powierzchnię zatopione wraki. Za jedną minę liczy sobie ryczałtem 81,5 tys. zł. Miasto płaci grube miliony, bo i min całkiem sporo. - Udowodniłem, że te prace może wykonać amator, samodzielnie, po godzinach urzędowania - wyjaśnia prezydent Możejko.

Ponadto jest przekonany, że Mina 16 nie jest miną poniemiecką, tylko podrzuconym niewybuchem z zapasów Marynarki Wojennej.

Polityka 32.1999 (2205) z dnia 07.08.1999; Kraj; s. 30