Archiwum Polityki

Ucho od misia

Żona swojego męża
Z zainteresowaniem przeczytałem w „Polityce” o nowych adeptach sztuki dziennikarskiej: Kenie i Frytce. To przejaw nowego zjawiska w światowej prasie. Kiedyś trzeba było dużo i dobrze pisać, żeby wyrobić sobie nazwisko. Dzisiaj jest odwrotnie: wystarczy mieć nazwisko, żeby napisać cokolwiek. Kolejnym dowodem niech będzie Anna Ibisz. Nazwisko ma po mężu. W kierowanym przez siebie piśmie „Voyage” podjęła się trudnej sztuki wywiadu, pytając podróżnika Marka Kamińskiego, między innymi tak: „Z czego Pan żyje, jeśli Pana życiem są wyprawy?

Polityka 4.2004 (2436) z dnia 24.01.2004; Fusy plusy i minusy; s. 88
Reklama