Archiwum Polityki

Za oknem bistro

Siedziałem w bistro otępiały przed czekającym mnie wykładem, sącząc białe wino i nie patrząc, nie przyglądając się, może tylko beznamiętnie i podświadomie rejestrując sylwetki przechodniów zza szklanej ściany. Aż nagle bulwarem przepłynęła ona. Nie była wcale ładna, tym mniej zgrabna - znacznie za krótkie nogi, opadłe ramiona, nieco za gruba szyja. Jakbym jednak obudził się ze snu. Chciałem zerwać się, pobiec za nią. Niestety, niezapłacony rachunek ograniczał możliwość ruchów..

Polityka 44.1999 (2217) z dnia 30.10.1999; Stomma; s. 98