Archiwum Polityki

Gdzie wielkość nie gra roli

Na Malcie wszystko musi być czarne albo białe. Popiera się Partię Narodową albo Partię Pracy. Wiejskie biesiady się uwielbia albo nienawidzi. Połowa narodu uważa, że członkostwo w Unii to manna z nieba, druga połowa twierdzi, że to prawdziwe nieszczęście.

Kiedy narodowa drużyna piłkarska Malty została ostatnio rozgromiona przez Niemcy 0:7, do tutejszych gazet zaczęły napływać listy od czytelników wzywające reprezentację do oszczędzenia sobie wstydu i rezygnacji z międzynarodowych rozgrywek. Tymczasem jeszcze dwa lata temu, gdy Malta zremisowała bezbramkowo z Czechami, nasi piłkarze traktowani byli jak bohaterowie, a niegrająca w reprezentacji druga połowa narodu myślała tylko o tym, że lada chwila uda nam się przejść jakieś ważne eliminacje.

Polityka 28.2004 (2460) z dnia 10.07.2004; Świat; s. 50
Reklama