Archiwum Polityki

Rekiny w szczękach

Trudno powiedzieć, czy dziś już mamy prawdziwy kapitalizm, ale warto przypomnieć, jak go w minionym piętnastoleciu Polacy budowali. Na czym można było się dorobić, jak powstawały wielkie fortuny? Fascynujący jest zwłaszcza okres pionierski, budzący na przemian uczucia zgrozy i nostalgii.

Nowe czasy, jakie nastały po 1989 r., wymagały refleksu, dlatego każdy starał się wykorzystać te możliwości, które miał pod ręką. Ważne było także miejsce, w którym znajdowałeś się, gdy nadeszło nowe. Na czym innym mógł dobrze wyjść prywaciarz z trzymaną w szafie gotówką, na czym innym bezrobotny z nadgranicznej miejscowości, jeszcze na czym innym były sekretarz PZPR.

Kiedy ruszyła giełda, nieoczekiwanie dla samych siebie nagły przypływ gotówki odczuli pracownicy sprywatyzowanych państwowych zakładów, którzy najpierw po preferencyjnych cenach kupili ich akcje, a następnie sprzedali je z olbrzymim zyskiem (załoga łódzkiego Próchnika w 1992 r.

Polityka 28.2004 (2460) z dnia 10.07.2004; Społeczeństwo; s. 76
Reklama