Archiwum Polityki

Grecja musi być zburzona

Finały wszystkich turniejów przyprawiają mnie o czarne melancholie i studzienne depresje, z biegiem czasu staje się to nie do zniesienia, tym razem postanowiłem zapobiec takim stanom definitywnie – nie będę mianowicie oglądał finału, pójdę do kina. A też niczego nie zmienię w tym tekście w poniedziałek, po meczu.

Awans Grecji moją desperację wzmacnia i utwierdza. Finał bez Grecji byłby melancholijny i depresyjny, finał z Grecją będzie na dodatek szpetny.

Polityka 28.2004 (2460) z dnia 10.07.2004; Pilch; s. 98
Reklama