Archiwum Polityki

Coś się stało

Minęła niedziela europejskich wyborów. Ogłoszono wyniki. Paru polityków skomentowało je w telewizji i rozeszło się do domów. Nic się nie stało... Otóż nieprawda. Coś się stało i to coś bardzo złego. Zacznę od drobnego, ale istotnego przykładu. Podczas wieczoru powyborczego TV1 komentator przedstawił telewidzom projekcję: gdyby było to głosowanie parlamentarne, jaki byłby układ sił w nowym Sejmie. Zrobił więc to właśnie, czego odpowiedzialność obywatelska winna mu była zakazać – usankcjonował niejako traktowanie elekcji deputowanych do Parlamentu Europejskiego jako swoistych prawyborów sejmowych; przygrywki do tłamszenia się w polskim, wewnętrznym piekle. Potwierdziły to później tabele ukazujące grupami wiekowymi, podług miejsc zamieszkania i wykształcenia, jakie są elektoraty poszczególnych partii.

Tymczasem nie powinny to były być „elektoraty”, a co najwyżej przekrój grup społecznych, które mają zaufanie do danych partii w szczególnym przypadku ich wizji Europy. Że to komentator miał rację, bo ludzie w gruncie rzeczy poszli do prawyborów? Nie byłbym tego taki pewny. Frustraci specyficznie antyeuropejscy rozdęli wszakże wynik Ligi Polskich Rodzin. Ale być może. Nawet jednak gdyby tak było, telewizja publiczna powinna, ze względów pedagogicznych choćby, trzymać się przy wyborach europejskich aspektu europejskiego. Do czego bowiem dochodzimy w przeciwnym wypadku? Mamy oto dziwaczne wybory do Sejmu, które jednak nie zapewniają nikomu sejmowych mandatów. Czy dla takiego ni przypiął, ni przyłatał warto się fatygować do urn? Ponad trzy czwarte obywateli uznało, że szkoda czasu i atłasu. Ja ich doskonale rozumiem.

Rezultat? Mamy mniej więcej dziesiątkę wybrańców rzeczywiście znających stosunki europejskie i w pełni kompetentnych (Buzek, Geremek, Gierek, Kułakowski, Lewandowski, Oedenberg, Onyszkiewicz, Rosati, Saryusz-Wolski, Sonik), następnie sześciu–siedmiu, którzy pewnie kompetentni się okażą – Piskorski?

Polityka 26.2004 (2458) z dnia 26.06.2004; Stomma; s. 103
Reklama