Archiwum Polityki

Wypuścić dróżniczkę?

Dróżniczka, która pełniła dyżur na przejeździe kolejowym w Rzezawie, gdzie zginął kierowca rajdowy Janusz Kulig, trafiła na trzy miesiące do aresztu. Dlaczego, skoro trudno przypuszczać, by pozostając na wolności dopuszczała się mataczenia? Prokuratura wyjaśnia, że wystąpiła o najsurowszy środek zapobiegawczy, bo okoliczności wydarzeń z 13 lutego bynajmniej nie są jednoznaczne. – Wyjaśnienia podejrzanej budzą liczne wątpliwości. Mówi, że nie dostała informacji o wyjeździe pociągu z niedalekiej Bochni, a nawet gdyby dostała, to nie wie, dlaczego nie opuściła zapory.

Polityka 9.2004 (2441) z dnia 28.02.2004; Ludzie i wydarzenia; s. 12