Archiwum Polityki

Proszę zasłonić oczy

Żyłem święcie przekonany, że kto jak kto, lecz Winston Churchill to twardziel o chwycie buldoga. Stąd jego sentyment do tych mordziastych piesków. Tymczasem dowiedziałem się z książki Stanleya Corena, że angielski premier nigdy nie prowadzał się z buldogiem. Miał pudla imieniem Rufus, z którym niechętnie się rozstawał. Zabrał go nawet na lotniskowiec, gdy spotykał się z Rooseveltem. Twardziel z Churchilla? W telewizji pokazywano ekranizację „Oliviera Twista”.

Polityka 36.2003 (2417) z dnia 06.09.2003; Groński; s. 93
Reklama