Archiwum Polityki

Pierwszy krzyk

Dzieciństwo miałam bardzo udane, mama, reżyser filmów krótkometrażowych, pozwalała mi na wszystko, jeździłam z nią na plan, zamiast iść do szkoły; kiedyś w jednym półroczu opuściłam kilkadziesiąt dni. Ale szkołę na swój sposób lubiłam, prócz polskiego najbardziej matematykę, która uczyła mnie systematyczności. Dzisiaj bardzo lubię pisać scenopisy, w których wszystko sobie bardzo skrupulatnie planuję.

Czy uprawia pani kino kobiece?

Nie wiem, co to znaczy kino kobiece. I nawet nie chcę wiedzieć, choć często jestem o to pytana. Odpowiadam, że jeśli Eskimos robi film, to niewątpliwie jest w nim coś eskimoskiego, podobnie w filmie kobiety jest jakaś kobieca wrażliwość, ale to wcale nie jest takie istotne. Po prostu jestem reżyserem.

Zapewne bywa jednak pani zapraszana na liczne festiwale filmów kobiecych.

Tak, dwa razy miałam przyjemność skorzystać z zaproszenia.

Polityka 5.1999 (2178) z dnia 30.01.1999; Kultura; s. 44
Reklama