Archiwum Polityki

Skazani na bezrobocie

Mur, krata, świat oglądany przez lipko w drzwiach celi; skazani skarżą się na monotonię więziennego życia. Ale nie z powodu nudy domagają się roboty. Praca daje zarobek, a pieniądze są w kryminale tak samo potrzebne jak na wolności. Pracy jednak jak na lekarstwo, przed laty zatrudniano 90 proc. osadzonych, dzisiaj zaledwie co piątego.

Scenka z przeszłości. Mężczyźni w drelichach (na plecach duże litery ZK) układają tory kolejowe. Dyskretnie czuwa strażnik z karabinem, a w pobliżu stoi tłumek gapiów. Matka mówi do dziecka: - Widzisz synku, jak ukradniesz, to też będziesz musiał tak pracować.

Zmieniło się, przeminął etos robotnika-kryminalisty. Nie ma już ludzi na torach. Więźniowie nie kopią rowów przy drogach, nie układają chodników. Zapomniano o obozach pracy, którymi straszono tzw. niebieskie ptaki i urodzonych w niedzielę.

Polityka 10.1999 (2183) z dnia 06.03.1999; Na własne oczy; s. 92