Archiwum Polityki

Strach mój codzienny

Wyrosłem w czasach, kiedy strach był nieznośnie obecny w codziennym życiu. Za okupacji niemieckiej groziły kule i bomby, w mrocznych latach stalinowskich nocne stukanie do drzwi mogło oznaczać koniec naszej rodzinnej sielanki. Później strach był coraz bardziej subtelny, nie dotyczył tak bardzo sfery fizycznej, ale trzeba się było bać na przykład utraty paszportu, a co za tym idzie utraty możliwości zawodowego rozwoju.

Często w moim życiu się przemieszczam i wiem, że tą drogą narażam się na ryzyko, którego mógłbym uniknąć siedząc w domu.

Polityka 41.2003 (2422) z dnia 11.10.2003; Zanussi; s. 113
Reklama