Archiwum Polityki

Głosy i glosy

Amerykanie są mili: można na nich krzyczeć, reagują dopiero, kiedy się do nich strzela.
Ahmad Chalabi
członek irackiej Rady Zarządzającej
Obserwacja Chalabiego jest celna: partyzanckie ataki na siły okupacyjne wywołują spontaniczną radość Irakijczyków. Telewizje całego świata pokazują te sceny, wywołując wrażenie, że Amerykanie są nie tylko zepchnięci do defensywy, lecz i słabi. Jest to wrażenie podwójnie mylące. Po pierwsze, celami ataków są coraz częściej obiekty cywilne, a nie wojskowe, po drugie, Amerykanie mają instrukcje, by zachowywać się w sposób cywilizowany.

Polityka 46.2003 (2427) z dnia 15.11.2003; Świat; s. 48
Reklama