Archiwum Polityki

Politycznie piękna

Jeszcze niedawno Vida Samadzai musiała nosić burkę, czyli szatę zakrywającą postać od stóp do głów. Dziś paraduje w negliżu i w wieczorowych strojach z głęboko wyciętym dekoltem. Ma 25 lat, a w Afganistanie żyje się przeciętnie 41. Jest więc starszą panią.

Przechadza się w stroju kąpielowym nad basenem w pięciogwiazdkowym hotelu w Manili, prezentując nagość. Dla kobiety islamu cechę piekielną. Za to zresztą została wyklęta przez władze swego kraju, dziś przecież umiarkowane. Z punktu widzenia większości swoich rodaków dzięki studiom na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles jest bezczelnie samodzielna. Jeszcze niedawno, jeśli nie miała męża, na ulicę mogła wyjść jedynie w towarzystwie brata lub ojca. Dziś schodzi sama do hotelowej kawiarni, a potem idzie na sesję zdjęciową, podczas której fotografują nie tylko jej twarz, co w islamie jest horrorem nie do pomyślenia, ale nawet nagie uda!

Polityka 46.2003 (2427) z dnia 15.11.2003; Społeczeństwo; s. 98
Reklama