Archiwum Polityki

Szal Anity Błochowiak

Zciężkim sercem zabieram się kolejny raz do pisania o sejmowej komisji śledczej, do tej pory najwięcej razy w życiu (i w dodatku pod rząd) pisałem o Mao Tse-tungu – nie jest to odpowiednie skojarzenie.

Ale nagle żal mi się sejmowej komisji śledczej zrobiło, obraduje ona bez końca, bez końca przesłuchuje – jakby celem wzmożenia monotonii – wciąż tych samych świadków. Za oknami sali kolumnowej zmieniają się pory roku, a komisja wciąż za tym samym stołem siedzi i wciąż nad dochodzeniem do prawdy się biedzi.

Polityka 46.2003 (2427) z dnia 15.11.2003; Pilch; s. 100
Reklama