Archiwum Polityki

Jesień Dybuków

Opowiadano mi kiedyś o sklepiku w dzielnicy ruder, walących się domów, kocich łbów, na których zwichnąłby nogę nawet kot w butach, targanych podmuchami wiatru parkanów i latarni pokrytych rdzą. Na drzwiach sklepiku widniał koślawy napis: „Otwarte przez pomyłkę”. Nie, to wcale nie jest metafora, sytuacyjny skrót odnoszący się do rzeczywistości. Wydaje mi się jednak, że znalazłoby się u nas sporo takich sklepików: właściciele czekają na klientów, spoglądając na jesienny krajobraz.

Polityka 46.2003 (2427) z dnia 15.11.2003; Groński; s. 101
Reklama